mojedzieci blog

Twój nowy blog

ale wpadłam w błędne koło:
zaloguj się -> ulepsz -> popatrz jak to ładnie będzie -> tak, tak, tak -> zaloguj się -> ulepsz -> popatrz, jak ładnie będzie…

Mam znowu problemy z zasypianiem, więc zamiast nudzić się w łóżku siedzę sobie tu. I zaczęłam czytać archiwum. Bardzo dobrze mi sie czyta moje aechiwum! A tymczasem ostatnia notka na blogu jest sprzed ponad roku i nagle przestraszyłam się, ze mój blog zniknie z powodu nieaktywności – nie jest bynajmniej tak, że moje drogie dzieci nic zabawnego nie robią, ale ja jakoś nie zebrałam sie, żeby to zapisać i ucieka. Poza tym dzieci zamieniają się w nastolatki pomału – Mikołaj ma 11 lat a Kuba za parę miesięcy 13! Czy to uchodzi pisać o nastoletnich swych dzieciach? [nie jestem pewna]

W gruncie rzeczy jestem zbyt śpiąca, żeby napisać coś z większym sensem, ale potrzebuje tu coś wkleić, z powodu ataczku paniczki, że mi bloga zje. To wklejam.

- „Hej kto polak, na bagnety!” – zaśpiewało mi się ni stąd ni zowąd kiedy stając na palcach sięgałam po talerz.
Do kuchni niemal w podskokach przygalopował Mikołaj
- Oo, kotlety! Kotlety? Ale wiesz mamo, wydawało mi się że słyszałem bagnety.
- Bo ja śpiewałam bagnety, a kotlety, o tu są, będę je smażyć za chwilę…

Kuba ma konto na Steam. Jak każdy facet w tym domu ;) ale w którymś momencie konto Kuby przestało działać. Najpierw dzieci nie mogły się zalogować – „pewnie zapomnieliśmy hasła”, a jakiś czas później okazało się, że konto jest „disabled”. Trzeba sobie zasłużyć, żeby mieć zablokowane konto, Paweł więc wczytał się i poinformował Steam, że konto zostało skradzione. Steam przetrawił dane i zgodził się z powyższą tezą, po czym odczarował konto i wróciło do Kuby.
- Hmm, Kubo – zastanowiłam się – a jak się nazywa twoje konto? I jakie miałeś hasło, bo może dlatego je ukradli?
Okazało się – i tu nie podam nazwy konta, tylko przykładowe przełożenie nazwa-hasło, że przy nazwie „Marchewka”, hasło brzmiałoby „Marchewa”. Zrobiłam więc wielkie oczy „ALE JAK TO?”
- Byłem wtedy młodszy! – odpowiedział Kuba.

To teraz jest już starszy i mądrzejszy ;)

Bułki

2 komentarzy

- Dzieci, chcecie kanapki z parówkami?
- Tak!
- Na bułce czy na chlebku?
- Na chlebku! Bułki są po to, żeby potajemnie zjeść je z ketchupem!

[to oczywiście Kuba powiedział. a za te bułki z ketchupem go tępię]

Żar leje się z nieba okrutny, i wypiliśmy wszystkie jogurty. I inne mleczka. I prawie całą wodę. Wyciągnęłam więc dzieci do tesco – droga nie jest taka najgorsza, bo tylko przez dwie chwile idzie się przez pustynie, większość zaś prowadzi przez działki, w cieniu. Niemniej kiedy już wróciliśmy, poczuliśmy się, bardzo zgodnie, upieczeni i spragnieni. Więc mamo, mleczko waniliowe, gdzie one są! – Kuba przegrzebuje torby, a ja próbuję go przekonać, że warto chwilę poczekać, bo zaraz wrzucę napoje do lodówki, a dwa mleczka, specjalnie dla dzieci, do zamrażalnika, żeby się szybko schłodziły. I tak robię, ale Kuba płucze tylko stopy w zimnej wodzie i biegnie po swoje.
- A ty Mikołaju? Czekasz czy też chcesz już?
- Wiesz mamo, był taki eksperyment, że maszyna wyrzucała cukierki i kiedy szympans to zauważył, to pobiegł i zaczął je jeść, ale maszyna przestała wyrzucać, kiedy zaczął. Potem mu dali czasopismo, klocki i inne rzeczy do zabawy, a potem maszyna znowu zaczęła wyrzucać cukierki. Ale on wcale tam nie poszedł tylko się zajmował tymi rzeczami, a ona wyrzucała i wyrzucała, a potem cukierki się skończyły, maszyna dalej się kręciła, ale już nie było cukierków, i on dopiero wtedy poszedł i zabrał wszystkie. I ja jestem jak ten szympans – wolę poczekać.

- Kto jest najpiękniejszą mamą na świecie? – zapytałam dzieci z głupia frant.
- Ty! – wykrzyknął Mikołaj entuzjastycznie.
- Jaką znamy – uściślił Kuba nieco zgryźliwie, żebym sobie przypadkiem nie myślała. Nie jestem jednak pewna, czy to nie był jeszcze lepszy komplement ;)

- Dziś zamiast religii mieliśmy plastykę i pani powiedziała, żeby każdy narysował zwierzątko jakie by chciał mieć – zagaił Kuba.
- Nie narysowałeś chyba headcraba? – wystraszyłam się – hmm, a może narysowałeś węża?
- Nie! Narysowałem muchę!

[aledlaczegomuchę...]

-  Aj, oj! – zapiszczał Kubek
- Co się stało?
- Walnął we mnie wiatr! I takie małe ziarenka mnie zbombardowały jak meteoryty!
A po chwili dodał – Oczywiście… poruszały się z mniejszą prędkością.

Mamo

1 komentarz

*Bras Li = tak to wymawiał Mikołaj. nie wiem czy to się naprawdę tak nazywa.

- Mamo, zagrasz ze mną w Bras Li? Można w to grać w dwie osoby…
- co co?
- No, Bras Li, taka stara gra, z tysiąc dziewięćset któregoś roku, JUŻ WTEDY ŻYŁAŚ.


  • RSS